
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
bjin09036 · W trakcie · 271.9k słów
Wstęp
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Rozdział 1
Czerwiec
Jest coś w taniej tequili i odrobinie pewności siebie, co sprawia, że myślę, że mogę uciec od wszystkiego.
"Okay, June, twoja kolej." Leila macha mi telefonem przed twarzą. "Prawda czy wyzwanie?"
Opieram się o aksamitne siedzisko w loży, głowa mi szumi od ostatniej kolejki drinków. Jesteśmy cztery dziewczyny głęboko w celebracji, szminka rozmazana, obcasy zgubione i tak pijane. Tak bardzo pijane.
"Wybieram wyzwanie," mówię, bo oczywiście, że tak.
Oczy Leili błyszczą. "Widzisz tego faceta przy barze? Tego w ciemnoszarym garniturze, drugi stołek od końca?"
Spoglądam — i prawie tego żałuję.
Drugi stołek od końca. Marynarka rozpięta, brak krawata, kołnierzyk koszuli otwarty na tyle, by zobaczyć kawałek klatki piersiowej. Jedną ręką trzyma szklankę z czymś ciemnym, druga drga na kolanie, jakby próbował się uspokoić. Ale jego spokój jest głośny. Naładowany. Jak przełącznik czekający na przełączenie.
"Próbujesz mnie zabić?" pytam, marszcząc brwi.
Leila parska śmiechem. "Jest gorący. I zdecydowanie starszy. Mówiłaś, że chcesz być odważna tej nocy."
"Mówiłam też, że chcę przeżyć noc."
"To tylko liczba, June. Nie oświadczyny." Kayla śmieje się, poprawiając szminkę.
Spoglądam ponownie.
Jego twarz jest nieczytelna. Ostry podbródek, zimne usta, oczy, które nie zdają się skupiać na niczym konkretnym. Jest w nim coś napiętego, coś dzikiego. Albo może coś ledwo powstrzymywanego.
Mimo to, nie mogę uciec od wyzwania. Zwłaszcza nie tej nocy, kiedy właśnie dostałam staż w największym przedsiębiorstwie w Las Vegas. Kiedy czuję się elektryczna, pijana i trochę nietykalna.
"Dobrze," zgadzam się, wstając. "Ale jeśli aresztuje mnie wzrokiem, lepiej opłaćcie kaucję."
Podchodzę powoli, udając, że nogi nie czują się jak z galarety, a żołądek nie robi fikołków.
Wślizguję się na miejsce obok niego, jakbym tam należała, z podniesioną brodą, oczami błyszczącymi od wyzwania.
Nie patrzy na mnie od razu. Po prostu kręci drinkiem w ręku, jakby próbował go zahipnotyzować.
"Cześć," macham, prezentując mój firmowy flirciarski uśmiech.
Zapada cisza, potem, "Nie." Płasko, głęboko i z lekceważeniem.
Moje usta się rozchylają, pół nerwowego śmiechu utknęło mi w gardle. "Jeszcze o nic nie zapytałam."
Odwraca się powoli. Jego oczy są ostre, szare, jak metal pod lodem. Patrzy na mnie, jakby już był zmęczony moim istnieniem, co, szczerze mówiąc, tylko bardziej mnie interesuje.
Jęczy, "Miałaś zamiar poprosić o mój numer." To nie pytanie. To psychiczne odczytanie.
Moje tętno przeskakuje dwa uderzenia, "A co, jeśli tak?"
Pochyla się, jego głos niski i gorący od whisky i intencji. "Poproś o noc zamiast tego."
Moje oczy lekko się rozszerzają. Nie dlatego, że jestem zszokowana. Ale dlatego, że... nie jestem.
Ten mężczyzna to surowa powściągliwość, typ osoby, która prawdopodobnie trzyma wszystko w żelaznym uścisku, dopóki jedna nić nie pęknie i wszystko się nie rozpadnie. I zastanawiam się, może, czy dzisiejsza noc to ta nić.
Nie ma uśmiechu. Nie ma flirtu. On mówi poważnie. Każda sylaba brzmi jak wyzwanie.
Zaczynam się ekscytować.
Powinnam się śmiać albo odejść. Ale jest coś w sposobie, w jaki na mnie patrzy, jakby próbował tego nie robić. Jakbym już coś w nim złamała.
Więc mówię: "Jedna noc."
Jego brew drga, jakby nie spodziewał się, że się zgodzę.
Pochylam się. "Jak masz na imię?"
Wypija resztę swojego drinka. "Nie musisz tego wiedzieć. Chodźmy." Wstaje, a ja za nim.
Macham na pożegnanie dziewczynom, subtelnie uśmiechając się triumfalnie, zauważając ich zaskoczone miny na mój sukces.
To hotel.
Niedaleko od baru. Czysty. Nowoczesny. Dwa bloki dalej, ale zupełnie inny świat.
Personel wręcza mu klucz bez słowa. Nie pytam dlaczego. Już zgaduję, że ten mężczyzna nie robi rzeczy, które nie zostały zaplanowane dziesięć kroków naprzód.
Nie rozmawiamy w windzie. Jego szczęka drga, i przysięgam, że zgrzyta zębami. Jakby już tego żałował. Jakby był zły na mnie, na siebie, na świat.
Może na wszystko naraz.
W pokoju światła pozostają zgaszone. Tylko słabe światło miasta wpada przez okna od podłogi do sufitu.
Rzuca swoją marynarkę na krzesło, podwija rękawy do przedramion. Nadal na mnie nie patrzy.
"Ostatnia szansa, żeby odejść," mówi, jego ton nie do odczytania.
"Zawsze jesteś taki dramatyczny?"
Krok do przodu, a ja drgnęłam, nie ze strachu, tylko z oczekiwania.
"Nie jesteś zbyt rozmowny, co?" zapytałam, próbując rozładować napięcie. Zdjęłam płaszcz, zarzuciłam go na ramię eleganckiego skórzanego krzesła i odwróciłam się do niego. "A może to twoja rzecz? Ponure milczenie i drogie garnitury?"
Kącik jego ust drgnął, zdradzając nie całkiem uśmiech. "Zawsze żartujesz, kiedy się denerwujesz?"
"Tylko wtedy, gdy facet wygląda, jakby mógł zrujnować mi życie."
Jego oczy przesuwają się w dół, powoli. Jak dotyk. "Mogę?"
Przełykam ślinę. "Chyba zaraz się przekonam."
Jego oczy wbijają się we mnie, jakby już zdecydował, co zamierza ze mną zrobić.
I może co gorsza, jakby już to zrobił.
Więc bez ostrzeżenia. Bez wstępu. W jednej chwili stał naprzeciwko mnie, a w następnej był przede mną — ciepło bijące od jego ciała, jedna ręka zaciskająca się na mojej szyi, jego zimny kciuk unoszący mój podbródek.
Nie dusi mnie, jak się spodziewałam, bardziej jakby mnie sobie rościł.
"Nie żałuj tego," szepcze na moich ustach. "Nie masz pojęcia, kim jestem."
"O to chodzi," szepczę, zamykając oczy, czekając na pocałunek, ale on mnie nie pocałował.
Zamiast tego popycha mnie do tyłu, aż uderzam o ścianę. Uderzenie jest miękkie, ale i tak łapię oddech. Jego ręce idą na moją talię, mocne i władcze, przyciągają mnie blisko, aż nasze biodra się stykają. Czuję jego twardą linię — już grubą i napiętą pod jego spodniami, przyciśniętą do mojego brzucha.
Wciągam powietrze gwałtownie. "Jesteś—"
"Nie mów tego," warczy, a po raz pierwszy czuję, że coś w nim pęka. Nie jego maska, coś głębiej. Powściągliwość.
Chwyta rąbek mojej sukienki i podciąga ją do góry, marszcząc wokół moich bioder. Jedna ręka wślizguje się między moje uda, chwytając mnie przez majtki — już mokre. Już bezwstydnie desperackie.
"Jesteś cała mokra," mruczy, jego głos ciemny, z czymś pomiędzy aprobatą a niedowierzaniem.
"Może lubię napięcie," oddycham, przygryzając wargi.
Nie śmieje się. Ale uśmiecha się, ostro i rozbawiony, zanim jednym szarpnięciem ściąga moje majtki.
Upada na kolana. Bez drażnienia czy romantyzmu.
Jego język znalazł mnie, jakby pragnął tego od dni. Długie, głębokie pociągnięcia, które sprawiają, że łapię oddech i chwytam jego włosy, moje uda trzęsą się od samej siły tego. Bez wysiłku owija jedno ramię wokół moich bioder, żeby mnie utrzymać, a drugą ręką wsuwa dwa palce we mnie, najpierw powoli, potem mocno, kręcąc, aż moje plecy uderzają o ścianę.
Dochodziłam zawstydzająco szybko. Za szybko. Jego imię nawet nie było na moich ustach. Nie miałam nic do jęczenia poza złamanym, bezdechowym "Boże."
Wstał, gdy ja opadałam, wciąż w pełni ubrany, górując nade mną jak coś, co zamierzał pożreć.
"Zdejmij sukienkę," mówi, a ja odczytuję to jako seksowne polecenie.
Szybko to zrobiłam.
Moja różowa sukienka zsunęła się z moich ramion, opadając u moich stóp. Stałam w samym biustonoszu, ciężko oddychając, naga od pasa w dół, i nagle zawstydzona. To do mnie nie pasowało. Nie byłam nieśmiałą dziewczyną. Nie byłam nieśmiała. Może to dlatego, że to miało być moje pierwsze oficjalne.
Nie zrozum mnie źle, nie jestem dziewicą, przynajmniej biologicznie. Z tym poradziłam sobie dawno temu. Sama. Ale to miało być moje pierwsze z kimś i, Boże, jestem w siódmym niebie.
Powoli rozpiął pasek. Celowo. Wyciągnął swojego członka i pogładził go raz, był gruby, twardy, ciemny od potrzeby.
Moje usta wyschły. Moje krocze. Jeszcze bardziej mokre. Lepko wilgotne.
„Czy nadal chcesz się przekonać, czy zrujnuję ci życie?” zapytał.
„Tylko jeśli zrobisz to porządnie,” odpowiedziałam, już wyciągając do niego rękę. Nie pozwolił mi.
Obrócił mnie i pochylił nad łóżkiem.
Żadnych słów. Chwycił mnie za biodra, ustawił się i wszedł jednym, brutalnym pchnięciem.
Krzyknęłam, z bólu, z szoku, z pełnej przyjemności. Pełnia. Nacisk. To, że nie trzymał się z powrotem.
Klnął pod nosem, ledwie słyszalnie. „Jesteś ciasna.”
Nie mogłam się powstrzymać. Uśmiechnęłam się, dysząc. „Może to ty jesteś ogromny.”
To wywołało u niego prawdziwy śmiech. Niski. Zaskoczony. Prawie chłopięcy, potem warknął — naprawdę warknął — i wszedł we mnie do końca.
„Powtórz to,” wyszeptał przy mojej szyi.
„Jesteś ogromny.”
„Powiedz moje imię.” Kolejne pełne pchnięcie.
„Nie... znam... go.” Jęknęłam głośno i nieintencjonalnie.
Zatrzymał się, ciężko oddychając, czoło opierając na moim ramieniu. „Dokładnie.”
Pchnął ponownie. To nie było słodkie. To nie było wolne. To było brudne i doskonałe i wszystko, czego nie wiedziałam, że potrzebuję. Jak mnie pieprzył, mocno, głęboko, zaborczo, jakbym była jedyną rzeczą na świecie, która go utrzymuje przy życiu. Jego ręce ściskały moje biodra tak mocno, że mogły zostawić siniaki, jego ciało uderzało w moje z pierwotną, desperacką siłą.
A mimo to — nigdy mnie nie pocałował.
Nawet nie próbował.
Nawet kiedy odwróciłam głowę, żeby na niego spojrzeć, może go zobaczyć, odciągnął moją twarz z powrotem w dół i przycisnął do materaca.
„Nie,” mruknął. „Po prostu czuj.”
Więc czułam.
Doszłam ponownie z ostrym westchnieniem, moje palce zaciskały się na prześcieradłach, całe ciało napinało się, a potem stawało płynne. On doszedł kilka sekund później, pulsując we mnie z głębokim, niskim jękiem, który brzmiał, jakby był wyrwany z jego duszy.
Opadł obok mnie, jedną ręką zasłaniając oczy.
Leżałam tam w ciszy. Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała. Serce biło jak oszalałe. Umysł pusty.
A mimo to... żadnego pocałunku.
Kiedy się obudziłam, jego już nie było.
Pościel była chłodna. Drzwi do łazienki otwarte. Jego zapach wciąż unosił się na poduszce obok mojej, czysty, męski, drogi.
Moje majtki były złożone na nocnym stoliku.
Obok nich leżała notatka, napisana ostrym, eleganckim pismem.
Dziękuję za dzisiejszą noc. Nie szukaj mnie.
— H.
Bez numeru, bez imienia, tylko inicjał.
Trzymałam notatkę między palcami przez długi czas, czując, jak moje serce robi coś dziwnego i trzepoczącego w piersi.
Nie wiedziałam, kim był, czym się zajmuje ani dlaczego odmówił pocałunku.
Ale wiedziałam jedno na pewno. Będzie mi trudno go zapomnieć.
Ostatnie Rozdziały
#243 Rozdział 243 Tatuowany rękaw
Ostatnia Aktualizacja: 8/12/2026#242 Rozdział 242 Leila
Ostatnia Aktualizacja: 8/11/2026#241 Rozdział 241 Idź do piekła
Ostatnia Aktualizacja: 8/10/2026#240 Rozdział 240 Stare zdjęcie
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2026#239 Rozdział 239 Zaginęła
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2026#238 Rozdział 238 To złodziej!
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2026#237 Rozdział 237 Chwyć ją!
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2026#236 Rozdział 236 Z powodu mężczyzny
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2026#235 Rozdział 235 Zabiję się
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2026#234 Rozdział 234 Czy to dlatego, że to ona?
Ostatnia Aktualizacja: 6/10/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...












