Rozdział 6
Aria's POV
Uciekłam z rezydencji mojego ojca na Upper East Side i wróciłam do mojego mieszkania w Brooklynie, szukając schronienia przed chaosem. Gdy tylko znalazłam się w swoim bezpiecznym azylu, wpatrywałam się w uśmiechniętą twarz mojej matki, jej oczy pełne życia na zdjęciu, które zajmowało centralne miejsce na ścianie mojego salonu. W ciszy w końcu pozwoliłam łzom płynąć. Perfekcyjna Elizabeth Harper - kobieta, której dziedzictwa nigdy nie mogłam sprostać, której brak pozostawił pustkę, którą nowa rodzina mojego ojca chętnie wypełniła.
"Przepraszam, mamo," szepnęłam, delikatnie dotykając ramki. "Robię z tego wszystkiego taki bałagan."
Moje policzki wciąż piekły od uderzenia ojca, ale fizyczny ból bledł w porównaniu z upokorzeniem, jakie czułam, będąc uderzoną na oczach Ethana i Scarlett. Pięć lat po śmierci mojej matki, dom Harperów stał się nie do poznania. Dom, który kiedyś był pełen śmiechu i ciepła, teraz przypominał pole bitwy, na którym zawsze byłam w mniejszości.
Mój telefon zadzwonił. Spodziewałam się, że to Sophia sprawdzi, jak sobie radzę po naszym wyczerpującym dniu poprawek, ale na ekranie pojawiło się imię Ryan Winters. Mój sąsiad z dzieciństwa i długoletni przyjaciel, z którym ostatnio rzadko rozmawiałam, miał idealne wyczucie czasu.
"Cześć, nieznajomy," odebrałam, starając się ukryć drżenie w głosie.
"Aria Harper! Powiedz, że masz dziś wieczorem czas," głos Ryana brzmiał przez głośnik z zaraźliwym entuzjazmem. "Mam potencjalnego klienta, który jest idealny dla Stellar Impressions - duży budżet, szukają czegoś świeżego. Specjalnie pytali o butiki agencji."
Natychmiast się wyprostowałam. "Serio? Kto to?"
"Marka luksusowych akcesoriów, która chce się przeprofilować. Będą dziś wieczorem w Blue Sapphire. Mogę cię przedstawić, jeśli przyjdziesz."
W normalnych okolicznościach nalegałabym na właściwe spotkanie w naszym biurze, ale po dzisiejszej katastrofie z rodziną i zbliżającą się presją finansową, którą nakreśliła Sophia, byłam zdesperowana.
"O której?" zapytałam, już kierując się w stronę szafy.
"Spotkajmy się tam o dziewiątej. Ubierz się tak, żeby krzyczało 'Jestem sukcesem i wart każdej złotówki.' Powiedziałem im, że jesteś najlepsza w branży."
Po zakończeniu rozmowy, z determinacją przeglądałam swoją szafę. Dzisiejszy wieczór wymagał zbroi, nie tylko ubrań. Wybrałam karmazynową sukienkę na cienkich ramiączkach krzyżujących się na plecach - odważną, by przyciągnąć uwagę, ale wystarczająco wyrafinowaną na biznesowe spotkanie. Do tego czarne szpilki i srebrne kolczyki, które należały do mojej matki.
Nakładając makijaż z precyzją, zakrywając delikatne zaczerwienienie na policzku, złapałam się na myśleniu o przenikliwym spojrzeniu Devona Kane'a podczas naszego spotkania. Jego krytyka była ostra, ale trafna. Potrzebowałam tego nowego klienta, nie tylko by uniknąć powrotu do ojca, ale by udowodnić Devonowi, że Stellar Impressions zasługuje na jego kontrakt.
O ósmej trzydzieści byłam już w taksówce jadącej do Manhattanu, mój profesjonalny portfolio schowany w eleganckiej czarnej kopertówce. Podwójny cios zawodowych i osobistych kryzysów pozostawił mnie rozbitą, a ja z radością przyjęłam perspektywę skierowania swojej energii na coś produktywnego.
Blue Sapphire pulsowało energią, gdy przyjechałam, ekskluzywny klub nocny spełniał swoją reputację, z kolejką sięgającą za róg. Wysłałam Ryanowi wiadomość, że dotarłam, i w ciągu kilku minut pojawił się przy wejściu, czarując bramkarza, aby mnie przepuścił za aksamitną liną.
"Wyglądasz niesamowicie," powiedział Ryan, całując mnie w policzek. "Chodź, czekają na nas w sekcji VIP."
Przedzierając się przez tłum, migające światła i dudniący bas tworzyły dezorientujący efekt. Skupiłam się na podążaniu za wysoką sylwetką Ryana przez morze ciał, mentalnie ćwicząc swoją krótką prezentację.
Kiedy dotarliśmy do strefy VIP, Ryan zawahał się, rzucając mi przepraszające spojrzenie, które od razu wzbudziło we mnie niepokój.
"Ryan," powiedziałam powoli, "gdzie jest ten potencjalny klient?"
Skrzywił się. "Więc, nie denerwuj się—"
Zanim zdążył dokończyć, zauważyłam Ethana osuniętego w kabinie, jego zazwyczaj nienaganny wygląd był zniszczony, a pusty kieliszek zwisał mu z palców. Serce mi zamarło.
"Okłamałeś mnie," syknęłam do Ryana, odwracając się do wyjścia.
"Błagał mnie, Aria," Ryan złapał mnie za ramię. "Mówił, że to ważne—coś, co musisz wiedzieć."
"Wiem wszystko, co muszę wiedzieć o Ethanie Blake'u," warknęłam, wyrywając ramię.
Ale było już za późno. Ethan zauważył mnie i teraz zataczał się w moim kierunku, jego oczy były zamglone od zbyt wielu drinków.
"Aria!" zawołał na tyle głośno, że przyciągnął spojrzenia. "Przyszłaś. Wiedziałem, że przyjdziesz."
"Nie przyszłam dla ciebie," powiedziałam chłodno, gdy do mnie dotarł. "Zostałam oszukana."
Ryan mruknął przeprosiny i zniknął, zostawiając mnie samą z Ethanem. Tchórz.
"Kochanie, musisz mi pozwolić wyjaśnić," bełkotał Ethan, sięgając po moją dłoń. "O Scarlett—to nie jest tak, jak myślisz."
Cofnęłam się. "Widziałam zdjęcia, Ethan. A twoja troska, gdy dziś zemdlała, mówiła wszystko."
"Zastawiła na mnie pułapkę," nalegał, podążając za mną, gdy próbowałam iść w stronę wyjścia. "Używała charytatywnych wydarzeń, żeby się do mnie zbliżyć. Wiesz, jak zawsze chciała mieć to, co twoje."
Jego słowa trafiły w czuły punkt—Scarlett rzeczywiście miała zwyczaj pożądać moich rzeczy, odkąd wprowadziła się do naszego domu—ale odmówiłam, by mną manipulowano.
"Więc spałeś z nią, bo co, była zbyt przekonująca?" zaśmiałam się gorzko. "To żałosne, nawet jak na ciebie."
Wyraz twarzy Ethana pociemniał. "Zapomniałaś, jak mnie ścigałaś na studiach? Praktycznie błagałaś, żebym się z tobą umawiał, Aria. To ty wtedy desperacko pragnęłaś mojej uwagi."
Okrutne przypomnienie mojej dawnej naiwności zabolało bardziej niż uderzenie ojca. Byłam kiedyś tą dziewczyną—zakochaną i przekonaną, że Ethan Blake jest wart każdej upokorzenia. Ale już nie teraz.
"Puść mnie, Ethan," ostrzegłam, gdy jego palce zacisnęły się na moim ramieniu, jego uścisk był boleśnie mocny.
"Masz kogoś nowego?" zażądał, jego głos podniósł się. "Czy o to chodzi? O tego faceta, z którym byłaś w hotelu? Kim on jest?"
Kiedy nie odpowiedziałam, jego złość wybuchła. Przyciągnął mnie bliżej, jego oddech przesiąknięty bourbonem był gorący na mojej twarzy. "Nikt nie będzie cię chciał tak, jak ja, Aria. Nikt nie wie, kim naprawdę jesteś—desperacką dziewczynką bawiącą się w biznes, prowadzącą firmę, która jest o krok od bankructwa."
Szamotałam się z jego uściskiem, panika rosła, gdy nachylał się, wyraźnie próbując mnie pocałować mimo mojego oporu. Tuż przed tym, jak przygotowałam się do kopnięcia go w bolesne miejsce, silne ramię wcisnęło się między nas, odpychając Ethana z kontrolowaną siłą.
"Pan Blake," chłodny, opanowany głos przeciął chaos, "sugeruję, żeby się pan opanował. Takie zachowanie nie przystoi pańskiemu wizerunkowi publicznemu."
Zamarłam, natychmiast rozpoznając ten głos. Stojąc obok mnie, emanując kontrolowaną siłą w perfekcyjnie skrojonym grafitowym garniturze, był Devon Kane.
