Rozdział 59 JUNIPER

– To na pewno był zakład – wtrąciła kolejna cheerleaderka.

Mrugnęłam.

Zakład? No proszę. Ciekawe. Najwyraźniej, kiedy ja byłam zajęta chodzeniem na zajęcia i pilnowaniem własnych spraw, cała grupa ludzi zdążyła zrobić ze mnie kampusową miejską legendę.

Dobrze wiedzieć. – Coś w stylu akcji charyta...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie