Rozdział 787 Nie spiesz się

Simon znieruchomiał.

A potem wybuchnął śmiechem.

— Dobra, dobra, dobra. Muszę przyznać, masz jaja — szanuję to. W porządku, przeniesiemy to na parkiet. Tylko nie przychodź do mnie z płaczem, kiedy zabraknie ci odwagi. A jak to się stanie, nawet nie myśl o układzie z Day Group. Do diabła, dopilnuję...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie