Rozdział 180

Ale gdy drugi chłopiec zbliżył się do naszego samochodu, jego podekscytowany głos wołający o lody, poczułem dreszcz rozpoznania, który nie miał nic wspólnego z zamrażarkami w ciężarówce.

"Lody! Lodziarz!" krzyczał chłopiec, jego zielone oczy błyszczały dziecięcą ekscytacją, gdy machał pieniędzmi, p...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie