Rozdział 264

XENOIS

Poranne powietrze miało w sobie rześkość, która przypominała mi, że jesień zadomowiła się na dobre. Taki rodzaj chłodu, który sprawiał, że oddech stawał się widoczny i zapowiadał przymrozki na koniec tygodnia. Stałem przy naszym SUV-ie, patrząc, jak Lumina kończy ładować ostatnie torby, stara...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie