Rozdział 213

Na szczęście po kolejnych paru minutach pas bezpieczeństwa w końcu puścił.

Katrina wypuściła z płuc ogromne, drżące tchnienie ulgi. Dzięki Bogu. Wciąż była jakaś droga ucieczki.

Potem ostrożnie zaczęła centymetr po centymetrze przesuwać ciało w stronę otwartych drzwi Karla.

Ale akurat wtedy samoc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie