Rozdział 247

„Byłam nieostrożna” — powiedziała bezradnie Katrina. Widząc, jaki jest spięty, aż ją to rozbawiło. — „Nie rozkminiaj. Chodź, idziemy się wymoczyć. Nie marnujmy takiej pięknej chwili.”

Po tych słowach pierwsza wybiegła na dziedziniec, posiedziała chwilę na huśtawce, podjadła coś przy basenie z gorąc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie