Rozdział 6
Rozdział 6; Dusza czarna jak węgiel
„Trixson Dale” – zawołał zza jej pleców nieznajomy głos. Trixson odruchowo się odwróciła. Oczy rozszerzyły jej się na widok tylu aparatów błyskających prosto w nią.
To byli paparazzi. To niemożliwe! Przecież jeszcze ich nie wezwała. Nie wykonała nawet zaplanowanego telefonu do Aidena Scotta. Nie, nie!
– Co może pani powiedzieć o wiadomościach, które krążą o pani w internecie? – zaczął jeden z dziennikarzy, wpychając jej pod nos dyktafon. Inni poprawiali oświetlenie przy aparatach albo coś notowali. Dostali mocny cynk, by nagłośnić jeden z największych skandali w świecie rozrywki.
– Co? – Na jej delikatnej twarzy pojawiło się oszołomienie. Klatka piersiowa unosiła jej się i opadała bez przerwy. Podświadomie zacisnęła palce na różowej, dopasowanej sukience Louis Vuitton.
Jakie wiadomości? Samo to ją przeraziło. Czy widzieli ją z Henrym Rowanem? Ten imbecyl! Jeśli przyłapią ją z takim facetem, zrujnuje jej to karierę. Ogarnęła ją panika. Na czole, przy grzywce, wystąpiły krople potu.
Błyski nasiliły się, a oni ciągnęli dalej:
– Czy jest pani w związku z Henrym Rowanem? Proszę powiedzieć nam teraz. Fani umierają z ciekawości!
Na te słowa Trix o mało nie padła z szoku. Było gorzej, niż myślała. Uważali, że jest w związku z tym narkomanem? O nie! Musiała to odkręcić. Rozejrzała się w panice.
Aparat znów błysnął, a paparazzi napierali, wyciągając dyktafony.
– Proszę powiedzieć! Wyciekły zdjęcia waszej dwójki razem, obiegły świat rozrywki, a teraz jest pani z nim w szpitalu po jego wypadku na motocyklu. Czy związek z takim mężczyzną nie wpłynie na pani młodych fanów?
– Ja… – język jej się splątał. Co miała powiedzieć?
Powiedzenie prawdy tylko wpędziłoby ją w kłopoty. Była ulubienicą Hollywood, znaną z niewinnej urody, łagodności i dobrego serca. Tymczasem Henry uchodził za bezczelnego playboya, który umie tylko imprezować i wydawać pieniądze. Nie mogła pozwolić, by jeszcze bardziej podawali w wątpliwość jej moralność. Poza tym mieli zdjęcia jako dowód.
– Proszę powiedzieć, panno Dale? Chcemy wiedzieć! – jeden z dziennikarzy nie przestawał jej dręczyć.
Gęsia skórka pokryła jej ciało, a serce waliło ze strachu. To mogło zakończyć jej karierę. Musiała coś powiedzieć.
– Nie. To nieprawda! Henry nie jest… to znaczy, ja go nie znam.
– Co za kłamstwo, panno Dale. Internauci wiedzą o pani związku z nim. A teraz pani kłamie?
– To znaczy… znam go. – odpowiedziała cicho, czując, jak po plecach spływa jej lepki pot.
– A więc zna pani najmłodszego, playboyowskiego syna rodziny Roman. Jaka jest pani relacja z nim?
Dusiła się ze złości i krzyknęła:
– On nie jest moim chłopakiem. On tak naprawdę jest…
To tylko ich rozwścieczyło. Nie spodziewali się takiej reakcji po tej niewinnie wyglądającej dziewczynie.
– Zamierza pani znowu kłamać, panno Dale? W telewizji? Nie będzie pani mogła cofnąć żadnego słowa.
– Panno Dale, w wywiadzie w zeszłym tygodniu powiedziała pani, że jest pani singielką, podczas gdy miała pani sekretny związek z Henrym Rowanem?
Trix potrząsnęła głową gwałtownie.
– Czy on nie jest narzeczonym Judy Eddie?
To była prawda: Henry Rowan miał narzeczoną, która studiowała za granicą. To zdecydowanie stawiało Trixson w fatalnym świetle.
Pytania spadały na nią jak kule. Rozejrzała się w panice, szukając drogi ucieczki. Na tym etapie nie potrafiła wymyślić ani jednego wyjścia z sytuacji. Drapiąc się po brwiach, wydukała:
— Eee...
— No, niech nam pani powie, panno Dale! — zakpiła radośnie Elsie, przyglądając się tej scenie.
— Chcemy wiedzieć!
Oślepiające błyski fleszy znów rozjarzyły się, robiąc zdjęcia rozbitej twarzy Trixson. To nie mogło się dziać. Zaplanowała wszystko perfekcyjnie. Jak do tego doszło?
Dlaczego jej genialny plan się nie powiódł?
Miała zadzwonić do Aidena Scotta i wysłać mu zdjęcia zdradzającej żony, co przyspieszyłoby ich rozwód. A teraz była bezradna.
Tłum robił się coraz głośniejszy, wprawiając ją w potworne roztrzęsienie. Przeczesywała wzrokiem otoczenie w poszukiwaniu kogoś, kto mógłby jej pomóc, i dostrzegła Elsie.
W jej wnętrzu zapłonął nikły płomyk nadziei.
No tak — jeśli zawoła Elsie, znajdzie wyjście. Elsie zawsze była taka dumna ze swojego związku z Henrym Rowanem i nie zaprzeczałaby faktom przed nikim, nawet przed paparazzi. Wręcz by ją to ucieszyło, bo przyspieszyłoby rozwód, a wtedy Aiden byłby cały jej.
W końcu Elsie go jej ukradła.
Niestety, równie szybko jak ta myśl się pojawiła, równie szybko zniknęła. Elsie rozpłynęła się z powrotem w ciemnych zakamarkach budynku. Pełne, czerwone usta Trixson wykrzywiły się z frustracji, a idealnie wypielęgnowane palce zacisnęły się w pięść.
„I co teraz? Gdzie się podziała ta głupia kobieta?”
— Panno Dale, zamierza pani poprosić o prawnika, zanim cokolwiek pani powie? — zakpiła reporterka, zaciskając usta, żeby nie parsknąć śmiechem.
W tej chwili Trixson zwróciła uwagę na tę dziennikarkę; wyglądała znajomo. Zajmie się nią później.
— Ja tylko chcę powiedzieć... eee, eee...
Urządzając przedstawienie, Trix chwyciła się za głowę, wykrzywiła twarz jak ktoś, kto cierpi, po czym osunęła się nieprzytomna w ramiona Borisa, swojego kierowcy i ochroniarza.
Boris był postawnym facetem o kasztanowych włosach i jasnych, zielonych oczach. Wziął ją na ręce jak pannę młodą i zagroził reporterom:
— Jeśli cokolwiek stanie się pannie Dale, pozwę was wszystkich!
W jednej chwili opuścili mikrofony i aparaty. Ich redakcje mogłyby ich za to zwolnić. Poza tym Trixson Dale nie była byle kim. Pochodziła z wpływowej rodziny.
Przepychając się przez tłum, zaniósł ją do BMW zaparkowanego na parkingu.
Wychodząc z łazienki, Elsie zobaczyła Borisa Smitha niosącego Trixson; żółć podeszła jej do gardła. Boris kochał się w Trixson Dale jeszcze od liceum, ale ona nigdy nie poświęciła mu uwagi — za to wykorzystywała jego uczucie. Zrobiła z niego swojego prywatnego kierowcę i ochroniarza, płacąc mu prawie nic.
Podczas jednego z projektów Trix doszło do trzęsienia ziemi i to on wziął winę na siebie. A mimo to na jego pogrzebie ona poszła na premierę filmu zamiast przyjść się z nim pożegnać. Właśnie wtedy Elsie zrozumiała, jaka bezduszna jest Trixson. Niestety było już za późno. Wszystko jej odebrano.
— Ma twarz anioła, ale duszę czarną jak węgiel — prychnęła Elsie.
