Rozdział 121 W samoobronie

Diana ledwo dotarła do drzwi biura Nicholasa, kiedy głos Bruce'a przerwał ciszę w korytarzu.

"Pani Patel, już mówiłem – biuro pana Spencera nie jest otwarte na przypadkowe wizyty."

"Nie jestem przecież obcą osobą. Dlaczego nie miałabym być wpuszczona?" Ton Lyanny ociekał irytacją. Jej oczy zwęziły...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie