Rozdział 127 Sam sobie z tym poradzę

W momencie, gdy usta Nicholasa zamknęły się na jej, burza w jego wnętrzu w końcu ucichła. Jego pocałunek był głęboki, głodny, pił jej oddech, jakby to było jedyne, co go utrzymywało przy życiu.

Diana poczuła, jak powietrze opuszcza jej płuca, jej puls dudnił w uszach, ale dostosowała się do jego ry...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie