Rozdział 217 Dotknij jej i gotowe

Rachel siedziała na ławce w korytarzu, wpatrując się w podłogę, jakby kafelki mogły jej udzielić odpowiedzi. Jej oczy były szeroko otwarte, szkliste, pełne niedowierzania. "Jak... jak mogło do tego dojść? Moja rodzina nigdy nie miała wrogów. Jasne, mam wybuchowy temperament, ale to nie wystarczający...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie