Rozdział 7 0007
Całowałem ją bez przerwy, moje wargi pożerały jej tak, jakbym nie jadł od lat. Każdy dotyk, każde westchnienie, które z siebie wydawała, tylko rozdmuchiwało ogień we mnie. Byłem głodny… głodny jej, każdego jej centymetra, i nic więcej mnie nie obchodziło.
Mój wilk warczał we mnie, pazurami rozszarpując resztki rozsądku, zdesperowany, by całkowicie ją sobie przywłaszczyć. Czułem pod dłońmi, jak pędzi jej puls — miękki i kruchy, a jednak tak żywy — i doprowadzało mnie to do szału z pożądania.
Jej jęki… och, ten dźwięk. Ten słodki, drżący dźwięk sprawiał, że serce waliło mi jeszcze szybciej. Nie potrafiłem się powstrzymać. Moje dłonie błądziły po jej ciele, znacząc każdy łuk, każdą bliznę, zapamiętując ją. Nawet z tymi śladami jej skóra była idealna, jej… moja.
Skubnąłem zębami jej szyję, wdychając jej zapach, jakby był powietrzem, smakując jej słodycz, potrzebując więcej. Mój wilk szalał, serce bolało mnie od napięcia, a jedyne, o czym myślałem, to że wreszcie tu jest, wreszcie jest moja — i nigdy jej nie wypuszczę.
Zadrżała pode mną, więc nachyliłem się bliżej, wtulając twarz w jej włosy, i wyszeptałem: „Moja… jesteś moja”. Po tych słowach wróciłem do tego, co robiłem.
Usiadłem prosto i szybko zsunąłem z ramion szlafrok, odrzucając go na bok bez chwili zastanowienia. Chłodne powietrze musnęło moją skórę, ale jej spojrzenie paliło mocniej niż ogień. Patrzyłem, jak jej oczy lekko się rozszerzają, gdy wędrują po mojej piersi; mięśnie napięły mi się pod jej uwagą.
Powoli, jakby bała się, że mogę zniknąć, uniosła dłoń i przeciągnęła palcami w dół po mojej klatce piersiowej. Ten jeden dotyk posłał przeze mnie ostry dreszcz. Wciągnąłem powietrze, szczęka mi stwardniała. Nie wiedziałem dokładnie, co dzieje się w jej głowie, ale widziałem to w jej oczach: podobało jej się to, co widzi. A to samo w sobie napełniło mnie dumą, pożądaniem i czymś niebezpiecznie bliskim obsesji.
Myśl o tym, by ją uszczęśliwić, by sprawić, żeby zapomniała o każdym bólu, jaki kiedykolwiek znała, rozżarzyła mi krew. Chciałem, żeby czuła się żywa, otoczona troską, pożądana. Chciałem sprawić, żeby poczuła rzeczy, których nigdy wcześniej nie czuła — jakby cały świat drżał tylko dla niej, jakby ogień, żar i namiętność zostały stworzone właśnie na tę chwilę.
Pochyliłem się bliżej, opierając czoło o jej czoło, a mój oddech ogrzewał jej wargi. „Będę delikatny” — mruknąłem niskim, ochrypłym głosem.
Znów zacząłem ją ssać i lizać; dyszała i jęczała od tego, co jej robiłem. Chwyciłem jedną z jej piersi i ścisnąłem ją lekko, po czym wziąłem ją do ust i zacząłem ssać. Smakowała tak dobrze, że nie chciałem przestawać, a drugą pieściłem, masując ją powoli i dokładnie.
Po ssaniu jej piersi przez jakiś czas przestałem, odsunąłem się odrobinę i zsunąłem niżej, do jej stóp, żeby pomóc jej zdjąć majtki. Chciałem sprawdzić, czy jest dla mnie mokra i jak bardzo mnie pragnie. Wsunąłem w nią jeden palec.
Kurwa, była taka mokra i ciasna, że od razu poznałem, iż to jej pierwszy raz, i ucieszyło mnie to. Wyciągnąłem palec, przyłożyłem tam usta i zacząłem ją ssać; zlizałem z niej każdy sok i nie mogłem się nasycić.
Kiedy skończyłem, uśmiechnąłem się szczęśliwie, pospiesznie ułożyłem się na niej i pocałowałem ją.
— Wszystko w porządku? — zapytałem w przerwie między pocałunkami, a ona skinęła głową.
Wyciągnąłem swojego małego kumpla, już twardego jak skała, i nie czekając ani chwili dłużej, delikatnie wsunąłem go w nią. Patrzyłem na nią. Westchnęła cicho z bólu, po czym znów się rozluźniła. Zacząłem poruszać się w przód i w tył; na początku powoli, a potem coraz szybciej, biorąc ją pod sobą.
Czułem się, jakbym był na szczycie świata; to uczucie było tak dobre, że nie potrafiłem się już kontrolować.
— Ausher — usłyszałem, jak wypowiada moje imię, kiedy przeczesała palcami moje włosy, doprowadzając mnie do jeszcze większego szaleństwa.
Nie mogłem uwierzyć, że robię to ze swoją partnerką po latach czekania.
Po długiej chwili wreszcie odsunęliśmy się od siebie, leżąc obok niej, oboje ciężko dysząc, z sercami pędzącymi w cichym pokoju. Delikatnie przyciągnąłem ją do siebie; dotknęliśmy czołami, próbując uspokoić oddech.
Wyglądała na wyczerpaną, jej klatka piersiowa unosiła się i opadała, gdy łapała tlen. Uśmiechnąłem się do niej lekko i odsunąłem włosy z jej twarzy, przytłoczony faktem, że naprawdę tu jest — ze mną.
— Chodź — mruknąłem łagodnie, ostrożnie biorąc ją na ręce, i zaniosłem ją w stronę łazienki.
Mira P.O.V
Zanim się obejrzałam, Asher wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko, układając mnie delikatnie, jakbym była czymś cennym, co mogłoby się złamać od najlżejszego dotyku. Położył się obok, odwrócił do mnie twarzą i przez długą chwilę żadne z nas się nie odezwało. Po prostu wpatrywaliśmy się w siebie.
Potem pochylił się i znów mnie pocałował — powoli, jakby bał się, że zniknę, jeśli poruszy się zbyt szybko.
Wsunęłam palce w jego włosy; serce urosło mi tak bardzo, że aż zabolało. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Mój partner. Tutaj. Ze mną. Szczęście owinęło się wokół mnie tak ciasno, że nie chciałam, by ta chwila kiedykolwiek się skończyła.
Jego pocałunki łagodnie sunęły po mojej skórze, a ja drżałam pod jego dotykiem, każdy nerw czujny, każdy oddech roztrzęsiony. Gdy dotarł do mojej szyi, nagle się zatrzymał.
– Kto ci to zrobił? – zapytał cicho, ale pod spokojem jego głosu słyszałam gniew.
Wiedziałam, o czym mówi – o oparzeniu na szyi. Wspomnienie błysnęło mi w głowie, ostre i bolesne. To mój ojciec oblał mnie gorącą wodą.
Nie mogłam mu tego powiedzieć; to mój ojciec mi to zrobił.
Więc uniknęłam jego spojrzenia i powoli pokręciłam głową, odmawiając odpowiedzi. Gardło mi się zacisnęło, a strach i wstyd skręcały mnie od środka.
Patrzył na mnie przez chwilę, a ja poczułam, jak zalewa mnie fala paniki. A jeśli mnie przez to znienawidzi?
Ale zamiast się odsunąć, uniósł dłoń i delikatnie musnął palcami mój policzek. Jego dotyk był ciepły, kojący, bezpieczny.
Pochylił się i znów pocałował mnie w usta, tym razem łagodniej. Potem przyciągnął mnie bliżej, otulił sobą, przytulił do piersi, trzymając tak, jakby nigdy nie chciał puścić.
Oparłam o niego głowę, słuchając równego rytmu jego serca, i po raz pierwszy w życiu poczułam się chroniona.
Poczułam, jak jego dłonie powoli przesuwają się po moim ciele, a kiedy dotarły do tyłu mojej sukienki, zaczął powoli ją rozpinać, a moje serce biło jak szalone. Nie chciałam, żeby zdejmował mi sukienkę, wstydziłam się swojego ciała, nie chciałam, żeby zobaczył te blizny, ale zanim zdołałam go powstrzymać, już ściągnął ją ze mnie.
Wstrzymałam oddech, kiedy patrzyłam, jak ogląda ślady po lasce na moim ciele. Wstydziłam się go tak bardzo, a w tamtej chwili nienawidziłam ojca za to, że mi to zrobił. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, odwróciłam wzrok, a łzy popłynęły mi po policzkach.
– Nie – wyszeptał, a ja znieruchomiałam.
– Jesteś piękna – powiedział cicho, jego głos był niski i poważny. – Jesteś doskonała.
Pochylił się i pocałował moje powieki, ścierając łzy kciukiem. Zaczęłam płakać mocniej, nawet o tym nie myśląc, a on przyciągnął mnie do siebie.
Po chwili znów zaczął mnie całować i nie potrafiłam powstrzymać jęku. Jego ręce były wszędzie. I nie mogłam się nasycić jego zapachem… pachniał tak dobrze.
Zadrżałam pod jego dotykiem, słysząc, jak szepcze: – Moja… jesteś moja.
Te słowa rozpuściły mi duszę, na ustach zagrał mi uśmiech. Chciałam należeć do niego na zawsze.
Patrzyłam, jak siada prosto i szybko zaczyna zrzucać szlafrok, a mój oddech stał się cięższy. Kiedy w końcu go z siebie ściągnął, mój wzrok przykuła jego klatka piersiowa – była tak idealna, z wyraźnym sześciopakiem, że nie mogłam się powstrzymać i przeciągnęłam po niej palcami.
Przysunął się bliżej, opierając czoło o moje. – Będę delikatny – mruknął, a jego głos był niski i chropawy.
Serce mi zabiło mocniej, ale skinęłam głową.
Zaczął mnie znów całować, dyszałam i jęczałam od tego, co mi robił. Chwycił moją pierś i lekko ją ścisnął, po czym wziął ją do ust i zaczął ssać. Płonęłam; ogień szalał we mnie i buzował. Podobało mi się to, co mi robił.
Kiedy ssał moją pierś przez jakiś czas, przestał, odsunął się i przesunął w dół do moich stóp, ściągając mi majtki. Byłam strasznie zawstydzona, ale nie chciałam, żeby przestawał. To był pierwszy raz, kiedy ktoś dotykał mnie w taki sposób, i kochałam to uczucie. Wtedy poczułam coś we mnie, szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia, gdy przeszył mnie ostry ból tam na dole.
Po chwili poczułam jego język tam, gdy mnie ssał i lizał – pierwszy raz w życiu doświadczałam takiego rodzaju wrażeń. Czułam, że zaraz eksploduję, kiedy mnie tam lizał.
Przestał i pospiesznie znalazł się z powrotem nade mną, po czym mnie pocałował.
– Wszystko w porządku? – zapytał w trakcie pocałunku, a ja tylko skinęłam głową.
Zobaczyłam, jak wyciąga coś, spojrzałam w dół i aż otworzyłam usta ze zdumienia, kiedy zobaczyłam, jak wyciąga swojego k**tasa. Byłam zawstydzona; pierwszy raz to widziałam. Serce zaczęło mi bić szybciej i zanim zdążyłam wydusić słowo, już wsunął go we mnie, sprawiając, że cicho sapnęłam z bólu, zanim znów się rozluźniłam. Rozsunęłam przed nim nogi, kiedy poruszał się we mnie. Najpierw był powolny, potem zaczął poruszać się szybciej.
Najlepsze uczucie na świecie.
– Ausher – nawet nie wiem, kiedy wypowiedziałam jego imię, gdy wplotłam palce w jego włosy, trzymając go mocno i nie chcąc, żeby przestawał.
Poruszał się we mnie jeszcze długo, aż w końcu się odsunął i położył obok, a my oboje ciężko oddychaliśmy. Delikatnie przyciągnął mnie do siebie, nasze czoła się zetknęły, gdy próbowaliśmy uspokoić oddech.
Wyglądałam na wyczerpaną, klatka piersiowa unosiła mi się i opadała, kiedy łapałam oddech. Uśmiechnął się do mnie łagodnie, odgarniając mi włosy z twarzy.
– Chodź – mruknął, ostrożnie podnosząc mnie w ramiona, a ja oplotłam rękami jego szyję.
