Rozdział 121

POV Scarlett

Zatrzymaliśmy się na skraju gęstego lasu. Arnold dał znak, żebyśmy byli cicho; jego głos był niski, ale stanowczy. "Nie ma patroli. Nie wyczuwam żadnych zapachów podążających za nami i nie sądzę, żeby odkryli, że wdarliśmy się do ich watahy."

W końcu, po tym jak zakradliśmy się do Cresc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie