Rozdział 28

Punkt widzenia Scarlett

Powietrze było jeszcze gęste od porannej rosy, gdy wymknęłam się z rezydencji tuż przed zachodem słońca. Świat był cichy, wypełniony jedynie śpiewem ptaków i szelestem liści, gdy uciekałam, i po raz pierwszy, pokochałam to.

Czułam się wolna. W końcu mogłam oddychać swobodnie....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie