Rozdział 53

Poranne światło przedziera się przez zasłony, chłodne i blade. Ziewnęłam i przeciągnęłam ramiona, zanim wstałam i złożyłam koc, odtwarzając scenę z zeszłej nocy.

Nie recepcję, gdzie byłam tematem rozmów, nie moment, kiedy Faye wylała mi na sukienkę, ale raczej chwilę, kiedy usta Luciena znalazły się...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie