Rozdział 173

[Kruczy]

Uwolniwszy się z uścisku Szaleństwa, upadłem na kolana.

Dyszałem, gdy ogień przeszywał moje kości, a serce waliło tak głośno, że zagłuszało wszelkie inne dźwięki.

Moje gorączkowe oddechy paliły tył gardła, gdy brutalne wibracje w moim ciele ustępowały powoli, pozostawiając po sobie głębokie...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie