Rozdział 109 109

To słowo brzmi o wiele ostrzej, kiedy pada z tych słodkich, różowych ust. Ust, które mam ochotę pożreć jak wściekłe, pieprzone zwierzę.

Wzdryga się w tej samej chwili, gdy dostrzega nadciągający blask reflektorów. Przechyla głowę na bok i wytęża wzrok w ciemność. Dziś w nocy jest strasznie płochliw...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie