Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

nicolefox859 · W trakcie · 195.3k słów

780
Gorące
426.6k
Wyświetlenia
20.3k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.

Rozdział 1

EMMA

„Czy mam pani pełną uwagę, panno Carson?”

Przełykam ślinę i znów skupiam się na szefie. Rusłan Orłow patrzy spode łba — nie dlatego, że coś zawaliłam, tylko dlatego, że on tak na mnie patrzy zawsze.

W sumie tak patrzy na wszystkich. Jestem niemal pewna, że to ten pechowy przypadek, o którym matki straszą dzieci: kiedyś zrobił kwaśną minę i już mu tak została, jakby ktoś mu ją na stałe przykleił.

Tyle że, uczciwie mówiąc, tym razem ma powód. Przyłapał mnie dokładnie w środku dość szokująco brutalnej fantazji o tym, jak zszywam mu te jego piękne usta zszywaczem z biurka, a potem wywalam go z hukiem przez okno jego obłędnie eleganckiego gabinetu na trzydziestym piętrze.

Zasłużyłby. I może winić tylko siebie.

Bo jestem po prostu WYKOŃCZONA od spełniania dziś każdej jego zachcianki.

W pracy byłam o świcie, kiedy jeszcze nawet piekarz nie zdążył wyjąć drożdżówek z pieca. Przez cały dzień nie miałam dla siebie nawet dziesięciu sekund ciągiem. I dopiero teraz, kiedy zegar dobija do dwudziestej pierwszej, zbliżam się w ogóle do końca tego dnia pracy prosto z koszmaru.

Bez kroplówki z poczwórnych espresso byłabym już tylko pyłem na wietrze.

Ale nawet z moim uzależnieniem od kofeiny czuję się roztrzęsiona od środka i na zewnątrz. W głowie wyzywam samą siebie sprzed tygodnia za to, że byłam na tyle durna, żeby kupić te szpilki o pół rozmiaru za małe tylko dlatego, że były na promocji. Łuki moich stóp są gotowe popełnić zbrodnie wojenne, byle tylko ktoś je wreszcie uwolnił.

Rusłan natomiast wygląda jak zawsze — dopięty na ostatni guzik. Aż to obraźliwe, jak dobrze się prezentuje, mimo że tyraliśmy dziś jak maszyny tyle samo czasu. Jego garnitur jest nieskazitelny, tak samo jak ciemny zarost, a intensywność w tych palących, bursztynowych oczach nie przygasła ani odrobinę.

„Panno Carson. Zadałem pani pytanie.”

„Eee, tak” — jąkam się. „Tak, ma pan moją uwagę.” Zerkam na notatnik. „Zwolnienie do sprawy sądowej ma jutro z samego rana trafić najpierw do Marka Vanderberga z Działu Prawnego. Nowe krzesła do sali zarządu na siedemnastym piętrze zostały zamówione i sprawdzę terminy dostawy. Przenoszę pana spotkanie z 14:00 na 11:30, 11:30 na 7:15, 7:15 na przyszły czwartek, a przyszłoczwartkowemu spotkaniu każę — cytuję — ‘spierdalać i zdechnąć’. O czymś zapomniałam?”

Rusłan unosi jedną, bezczelnie piękną brew. Serio — gdybym mogła je sobie przeszczepić na własną twarz, to naprawdę bym to zrobiła. Ciemne, wyraziste, potrafią przekazać połowę jego gróźb bez jednego słowa. „Wyczuwam ton.”

Zachowuję twarz idealnie neutralną. „Nie, proszę pana. Żadnego tonu. Sam pan po aferze z sałatką na lunch w zeszłym miesiącu zażądał ‘bez pyskowania’. Nie zapomniałabym.”

„Hm.”

Tak jak jego brew, jedna jedyna, nawet-nie-słowo sylaba wypowiedziana przez osławionego pana Orłowa, prezesa Bane Corporation, wystarcza, żeby dorośli faceci rozkleili się jak dzieci.

Widziałam to na własne oczy. Dosłownie. Kiedy zaczynałam tu pracę, jeden z dostawców mikrochipów, których Bane używa w naszym flagowym domowym systemie bezpieczeństwa, przyszedł na spotkanie i próbował wynegocjować wyższe ceny. Po tym, jak ten kretyn skończył swoją twardą zagrywkę, Rusłan po prostu uniósł brew i powiedział: „Hm.” Facet zaczął się trząść tak mocno, że musieli go wywieźć z sali konferencyjnej na krześle na kółkach, jakby to były nosze z karetki.

Nie on jeden. Bóg mi świadkiem, Rusłan doprowadzał mnie do łez — i jeszcze dalej — mnóstwo razy przez te osiemnaście miesięcy, odkąd dla niego pracuję.

Wszyscy mnie ostrzegali, zanim wzięłam tę robotę, że łatwo nie będzie. Jego ostatnie trzy asystentki osobiste wytrzymały odpowiednio sześć, cztery i pół miesiąca, zanim uciekły z krzykiem gdzie pieprz rośnie. Krąży plotka, że jedna z nich do dziś leży na terapii stacjonarnej gdzieś w Vermont.

Krótko mówiąc: wszyscy mieli rację. Życie pod lupą Rusłana Orłowa nie jest proste. Zaczyna się wcześnie i kończy późno. Jest ostro. W biegu. On nie mówi „proszę” i najwyraźniej nie zna znaczenia słowa „dziękuję”.

Ale ja zostałam z jednego powodu i tylko jednego: muszę.

To nie do końca cała prawda. Zostałam z trzech powodów. I mają na imię Josh, Caroline i Reagan.

Zerkam w dół na ekran blokady telefonu, który spoczywa mi na kolanach. Trzy uśmiechnięte buzie patrzą na mnie z powrotem. Pięcioletnia Reagan właśnie straciła przedni ząb, a to małe łobuziątko wystawia język przez szparę. Caroline ma dopiero sześć lat, a już ćwiczy swoje „smizing” i selfie z podbródkiem przyciśniętym jak u jakiejś gwiazdki. Połamie tyle serc, jak tylko pozwolę jej założyć Instagrama. Josh, w wieku ośmiu lat, jest najstarszy — ale patrząc na niego, człowiek pomyślałby, że jest co najmniej dekadę starszy. To coś w jego oczach. Jakiś cień. Chłód. Kamienna odpowiedzialność, która nie pasuje do chłopca, który jest jeszcze za mały, żeby w ogóle myśleć o owłosieniu pod pachami.

Utrata mamy robi z tobą takie rzeczy.

Wiem o tym — tak jakby — bo utrata mojej siostry na pewno zrobiła to ze mną.

Szybko liczę w głowie. Dziś jest 9 marca, a Sienna zmarła we wrześniu trzy lata temu. Czyli minęły trzy lata, sześć miesięcy i cztery dni, odkąd ostatni raz ją przytuliłam albo usłyszałam jej śmiech.

Trzy lata, sześć miesięcy i cztery dni, odkąd w mgnieniu oka przestałam być ciocią, a stałam się mamą.

Trzy lata, sześć miesięcy i cztery dni, odkąd moje życie zmieniło się na zawsze.

Rusłan wstaje i poprawia mankiety. Bez wysiłku, jak wszystko, co robi. Można by mu wybaczyć, gdyby ktoś wziął go za modela z GQ. Strzela knykciami, potem karkiem, cały czas mnie obserwując.

Siedzę na krześle i skupiam się na oddechu.

Osiemnaście miesięcy to wystarczająco długo, żebym myślała, że moja fascynacja już dawno minie. Pomyliłam się. Jeśli już, jest jeszcze piękniejszy niż w dniu, w którym weszłam tu pierwszy raz.

Wciąż pamiętam, jak to wyglądało. Skręciłam za róg i stanęłam jak wryta, oszołomiona, z rozdziawioną gębą jak jakaś wariatka. Ten facet prowadził największą na świecie firmę od domowych systemów bezpieczeństwa? Na pewno nie był jakimś hollywoodzkim dublerem?

Rusłan z kolei spojrzał tylko raz w moją stronę i zapytał: „Zamierza pani ułatwić mi życie czy je utrudnić, panno Carson? Jeśli to drugie, to nawet niech pani nie kładzie swoich gratów; proszę się odwrócić, póki jeszcze pani może.”

To mniej więcej ustawiło ton naszej współpracy.

„Wychodzę” — oznajmia Rusłan, wracając do teraźniejszości. „Proszę dopilnować, żeby teczki były rozłożone na poranne spotkanie z kierownikami działów.” Okrąża biurko i rusza w moją stronę. Serce przyspiesza mi, gdy jest już na tyle blisko, że czuję jego wodę kolońską. Dzisiejsza jest drzewna. Dymna. Ostra.

„Tak jest, proszę pana” — wyduszam cicho.

„A, i jeszcze” — dorzuca. „Potrzebuję, żeby mój smoking został dostarczony do penthouse’u na Czterdziestej Ósmej. Dzisiaj wieczorem.”

„Dzisiaj wieczorem?” — obruszam się. „Ale ja muszę—”

Już go nie ma. Wymknął się za drzwiami, nawet nie fatygując się, żeby obejrzeć się przez ramię. Jedyne, co po nim zostaje, to ciągnące się w powietrzu smugi jego zapachu.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

709.4k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

623.8k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

426.6k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

739.6k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

401.8k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

760.9k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

426.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO

3.4m Wyświetlenia · Zakończone · Charlotte Morgan
"Przykro mi, pani Parker. Nie udało nam się uratować dziecka."

Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"

"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.

Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"

Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.

Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.

Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.


Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.

Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.

Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?

Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

273.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?