Rozdział 133 133

„Dziękuję” — mruczę. — „Dzieciaki w porządku?”

— Martwią się o ciebie, wiadomo. Ale zapewniłem je, że wszystko będzie dobrze. I dotrzymam tego słowa. Dlatego lekarz już jedzie.

Krzywię się. — To naprawdę nie jest konieczne.

— Zemdlałaś, Emmo.

— Rodzice przysłali mi mały „prezent”. Zaskoczyli mni...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie