Rozdział 163 163

Na jego twarzy nie ma ani krzty wyrzutów sumienia. Uśmiecha się jak obłąkany i skrada się coraz bliżej i bliżej mnie.

— Zrobiłem, co musiałem. Tak by zrobił każdy wielki pachan.

— Tyle że ty nie jesteś pachanem.

Warcząc, szczerzy zęby. — Jestem, kurwa, kim tylko zechcę. A ty będziesz, kurwa, tym,...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie