Rozdział 51 51

To więc czemu ja w to nie wierzę?

— To… bardzo miłe z pana strony. Niektórzy powiedzieliby, że aż za miłe.

Jego usta twardnieją w cienką kreskę. — Nie robię tego, żeby być „miły”, panno Carson. Robię to, żeby mieć pewność, że wykonuje pani swoją pracę najlepiej, jak potrafi.

Z trudem powstrzymuję...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie