Rozdział 81 81

Przewraca oczami. — Po prostu weź ten cholerny kontrakt, Emma.

Wymka mi się bąbelek śmiechu. To jest takie dziwne. Jak sen na jawie. Nie, nawet nie „jak” — to jest sen na jawie. To jest kompletnie, bez dwóch zdań, totalnie popieprzone.

A jednak… czuję też, że tak trzeba.

Biorę kontrakt i przycisk...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie