Rozdział 91 91

Macham ręką na jego obawy. — Bywały gorsze małżeństwa z rozsądku, Kirill—

— O, to już gadamy o ślubie? — prycha. — Myślałem, że to w ogóle nie wchodzi w grę.

— Dla pozorów — warczę niecierpliwie. — Jeśli robię z Josha mojego spadkobiercę, to adopcja ma sens. Ślub z jego matką ma sens. To jest prak...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie