Rozdział 145

Perspektywa Sylvii

„Gdzie?” Jego palce kreśliły doprowadzające do szału kółka tuż pod moim pępkiem.

„Niżej” — wyszeptałam, unosząc biodra odrobinę, jakby w zaproszeniu.

Uśmiech Cezara był diabelski, kiedy powoli — torturowo powoli — przesunął dłoń niżej, a palce sunęły po wilgotnym materiale moic...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie