Rozdział 41

Z perspektywy Sylvii

Kątem oka wyłapałam skraj znajomego płaszcza.

Zane.

Nie poszedł?

Nasze spojrzenia spotkały się na sekundę, zanim wyszedł z cienia — szczęka zaciśnięta, w oczach jad.

— No, no — przeciągnęłam, krzyżując ręce na piersi. — Czyżby sam wielki Alfa Zane? Nie zwiałeś już...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie