Rozdział 44 44. To jest prawo

Barric

Las jest cichszy, niż powinien.

To pierwsze, co zauważam.

Liście chrzęszczą pod moimi butami, kiedy idę obok Arii; w powietrzu gęsto od zapachu sosny i wilgotnej ziemi, ale zwyczajny rytm watahy — odległy śmiech, szelest łap, cichy pomruk życia — wydaje się dziś bardzo daleko. Jesteśmy tu ty...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie