Rozdział 72 72. Kłamca

Kade

Przecieram językiem smak krwi z zębów.

Kurwa, ten samiec ma pięści ze stali. Jestem pewien, że na skórze sinieje mi już niejeden siniak, a chyba jedno żebro mi pękło.

Walczymy już od jakiegoś czasu i wreszcie zaczynamy brać górę. Ledwie rejestruję wieczorny chłód — czuję tylko pieczenie w płuc...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie