Rozdział 88 88.Nasze tereny łowieckie

Aria

Moja matka żyje.

Ta jedna myśl wciąż we mnie uderza, jakby była fizycznym ciosem. Raz za razem tłucze o moje żebra, krusząc i rozszczepiając mi serce.

Widzę ją, stojącą przede mną. Jej jasnoniebieskie oczy są przygaszone, a ubranie na ramionach wisi luźno i zsuwa się z jej szczupłej sylwetki...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie