Rozdział 213

„Och, ty uparciuchu… zawsze tak się forsujesz…”

Luna poklepała ją po ręce, jej głos był pełen czułości. W końcu ustąpiła, nie naciskając już na Elaine.

Gdy noc pogłębiała się, Elaine przekonała Lunę, by pozwoliła lokajowi odwieźć ją do domu na odpoczynek, zostawiając Elaine na czuwaniu w szpitalne...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie