Rozdział 218

Arthur stał przed drzwiami, ubrany w szyty na miarę garnitur, jego obecność była jak zawsze ostra i imponująca.

"Przyszedłem ci powiedzieć," zaczął, jego głos był płaski i bez emocji, jakby mówił o umowie biznesowej, "Vera i Julius ostatnio się nie dogadują. Ciągle się kłócą. Ona robi awantury, mów...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie