Rozdział 61: Głos na drzewach

Crema przeszukiwała mrok między drzewami.

Na początku nic nie widziała.

Potem jej uwagę przyciągnął ruch nad nią.

Na gałęzi, kilka metrów dalej, stał mężczyzna.

Cofnęła się o krok.

Blask księżyca obrysowywał jego ramiona, ale twarz wciąż tonęła w cieniu. Wyraźne były tylko oczy.

Czerwone.

Dło...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie