Rozdział 117 117

„Jeśli tak jest, to czemu, do chuja, jeszcze jej nie znaleźliśmy?!”

„Obwiniasz mnie?”

„Jak uwielbiasz mi co chwila przypominać, jesteś tym pieprzonym pachanem. A to znaczy, że cokolwiek się dzieje albo się nie dzieje, to twoja wina. To, że Polly porwali, to twoja wina. To, że wciąż jej nie znalezi...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie