Rozdział 135 135

URI

Budzę się, tuląc Alyssę od tyłu jak łyżeczka. Ramię mam przerzucone przez jej biodro, a ona oddycha cicho i równo. Leżę tak z nią tak długo, jak tylko sumienie mi pozwala. Gdyby to zależało wyłącznie ode mnie, zostałbym tu na zawsze, chłonąc tę idealną ciszę chwili, jakby była ostatnią norm...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie