Rozdział 42 42

Czy Shylyssa by to zrobiła? Zastanawiam się, z wstrzymanym oddechem, który więźnie mi w klatce piersiowej. A Ziva?

Bawię się tym charmsikiem. Dzwoni cichutko pod palcami, jakby próbował mi coś powiedzieć. „O rany, na litość boską—pierdolę to” — decyduję nagle.

Zgarnęłam tę zabawkę, podciągnęłam rą...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie