Rozdział 86 86

URI

Zepchnąłem tego mudaka ze schodów.

Spada jak w kreskówce, trzaskając głową o stopnie z pół tuzina razy, zanim na samym dole „zjada” ostatni stopień. Schodzę za nim, łapię go znowu za kołnierz, za ten sam szmatławy chwyt przy karku, i stawiam go na nogi jak worek kartofli.

Oczy kręcą mu się w ...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie