Duchy, które karmimy

Caleb siedział na tylnych schodkach domu, a dym z papierosa wił się ku górze jak duchy, których nie potrafił się pozbyć. Trzeci w ciągu godziny. Nie palił od ponad roku, ale coś w ciężarze ostatnich kilku tygodni sprawiało, że rzucenie nałogu wydawało się teraz głupotą.

Pusta butelka po whiskey pot...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie