Rozdział dwieście szósty

Róża

"Róża, czas wstać."

Głos Jayce'a dzwoni mi w uchu, gdy delikatnie mną potrząsa.

"Nie, idź sobie, na dworze jest jeszcze ciemno," jęczę.

"Tak, bo jest czwarta rano." Śmieje się.

Jęczę, odwracam się od niego i zakrywam twarz kołdrą. "Dlaczego budzisz mnie o tak absurdalnej porze?"

Jay...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie