Rozdział 110

– Do szpitala – powiedział, już mając odpalać silnik.

– Nie trzeba. Wygląda strasznie, ale to nic poważnego – zaprotestowałam. – Jak wrócę, przyłożę zimny okład.

Wyciągnął rękę i położył dłoń na moim ramieniu. Odruchowo chciałam odsunąć się na bok, ale zacisnął palce pewnie. Nie ścisnął mocno, a j...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie