Rozdział 76

Lila

Przestałam liczyć po trzech dniach.

Nie z premedytacją. To było raczej powolne osuwanie się. Kreseczki, które wydrapałam na krawędzi paleniska, rozmazały się, zatarte sadzą, mokrymi rękawami i ciężarem tego, że nie chciało mi się już ich poprawiać.

Mój wewnętrzny zegar rozsypał się na k...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie