
Polowanie na królową lykanów
Aurora Starling · Zakończone · 193.1k słów
Wstęp
Żeby przetrwać, próbowałaś uciec – i wprost wpadłaś z impetem w jego potężne, umięśnione, górujące nad tobą ciało.
Wszyscy byli święcie przekonani, że już po tobie.
Ale zaraz… jesteś nie tylko jego przeznaczoną partnerką?!
Wyglądasz też dokładnie jak jego ukochana, zmarła żona?!
Rozdział 1
Lila
Kiedy usta mojego chłopaka, Noaha, musnęły moje, wyszeptał imię mojej przyrodniej siostry.
– Elena… – jęknął prosto w moje usta.
To imię uderzyło mnie jak policzek. Natychmiast odsunęłam się od niego.
– Powiedziałeś „Elena” – wyszeptałam, a każda sylaba cięła mi serce jak nóż.
Oczy Noaha rozszerzyły się z przerażenia. Zaczął się jąkać, szukając na szybko wymówek, ale prawda i tak wypadła mu z ust. Zakład. Okrutny, bezsensowny zakład. Nigdy mnie nie kochał. Zawsze chodziło o Elenę.
Moje palce zwinęły się w pięści, paznokcie wbiły się w skórę dłoni.
– Koniec z nami – powiedziałam spokojnym, nienaturalnie równym tonem.
I to by były moje Walentynki.
Odwróciłam się na pięcie i wyszłam, miażdżąc obcasami płatki róż, które Noah tak ładnie porozrzucał dla mnie po podłodze.
Jako bękarcia córka Alfy – pijacka pomyłka – musiałam pracować jako sprzątaczka, podczas gdy moja przyrodnia siostra Elena żyła jak rozpieszczona księżniczka naszego Stada.
Przed oczami stanęło mi dzisiejsze rano. Weszłam posprzątać do pokoju Eleny i gdy ścierałam kurz z toaletki, mój wzrok przykuło coś w koszu na śmieci. Cienki, plastikowy patyczek, na którego powierzchni wciąż majaczył ledwo widoczny cień różowych kresek: test ciążowy.
Serce zaczęło mi łomotać, a mdłości podsunęły się do gardła. To mógł być test kogokolwiek, ale głos Noaha, zachłanny i rozpalony, szeptał jej imię, kiedy mnie całował.
Czy oni…? Zacisnęłam powieki. To nie miało już znaczenia. Test, zakład, kłamstwa. Oddałam Noahowi swoje serce, a on zdeptał je, jakbym była nikim.
Zamyślona, wyszłam na korytarz i prawie na nią wpadłam.
Elena cofnęła się, jedwabny szal zsunął jej się z ramion.
– Patrz, jak leziesz, bękarcie – prychnęła, a w jej głosie pobrzmiewało to jej typowe, lekkie, od niechcenia okrucieństwo.
Poczułam, jak Ruby, moja wilczyca, porusza się we mnie niespokojnie; jej wściekłość kipiała tuż pod skórą.
– Jak możesz być taka bezwstydna, żeby dobierać się do mojego chłopaka?
Powiedziałam w myślach Ruby, żeby się wstrzymała, żeby zacisnęła zęby. Musimy odłożyć jeszcze trochę pieniędzy na leczenie mamy. Potem uciekamy z tego przeklętego miejsca i nigdy nie oglądamy się za siebie.
– Słyszałam, że myślisz, iż Noah jest twoim przeznaczonym partnerem. To dopiero żart – syknęła, wbijając mi paznokcie w skórę.
Zacisnęłam dłonie w pięści, całe ciało miałam napięte jak struna.
– Nawet jeśli nie jest moim przeznaczonym, to i tak nigdy cię naprawdę nie pokocha – wyrzuciłam z siebie. – Kręci go tylko to, że jesteś córką Alfy.
Kiedy już myślałam, że na mnie skoczy, Elena nagle zawisła w pół ruchu, przekrzywiła głowę, jakby nasłuchiwała, dostając wiadomość przez więź umysłu. Po chwili link się urwał, a Elena posłała mi spojrzenie, którym mogłaby zabijać. Zarzuciła złote włosy na ramię.
– Ojciec chce cię widzieć.
Zastygłam.
– Co?
Przewróciła oczami.
– Głucha i żałosna? Powiedziałam: Al-fa. We-zwał. Cie-bie. – Rozbiła każde słowo na części, jakby tłumaczyła coś idiotce. – Rusz się, zanim zmieni zdanie.
Szok przeszył mnie od stóp do głów. Alfa Henry nie wezwał mnie do siebie ani razu przez osiemnaście lat. Dla niego ja nie istniałam. I najlepiej, żebym dalej nie istniała. To czemu teraz?
Elena wciąż się we mnie wpatrywała, ręce miała skrzyżowane na piersi. Potem poruszyła się niespokojnie, a jej palce odruchowo musnęły brzuch.
Zmrużyłam oczy, ale zanim zdążyłam się odezwać, Elena obróciła się na pięcie i ruszyła korytarzem, dorzucając jeszcze jedno słowne ukłucie przez ramię:
– Pospiesz się, albo powiem Ojcu, że odmówiłaś.
Zacisnęłam pięści, próbując uspokoić serce, kiedy szłam w stronę gabinetu Alfy – mojego ojca.
Korytarz prowadzący do jego drzwi wydawał się dziś dłuższy niż zwykle, a moje dłonie lepiły się od potu, ściskając materiał fartucha. Wzięłam drżący wdech i zapukałam.
– Wejść – dobiegł z środka głęboki, lodowaty głos.
Pchnęłam drzwi i weszłam do środka. W gabinecie było półmrok, ciężkie zasłony szczelnie zasłaniały poranne słońce. Alfa Henry siedział za biurkiem, szeroki w barach, przytłaczający samą swoją obecnością. Mężczyzna, który potrafił dać mi tylko ból, chociaż nigdy mnie nawet nie tknął.
Elena stała obok niego, ale coś było nie tak. Jej zwyczajna, bezczelna pewność siebie gdzieś uleciała. Paznokcie wbijała sobie w ramiona, a na twarzy miała uśmiech, który nawet nie próbował dotrzeć do oczu.
– Siadaj.
Zostałam, gdzie stałam.
– Po co mnie tu wezwałeś?
Twarz Alfy Henry’ego pociemniała na ten mały bunt, że nie siadłam jak grzeczny piesek.
– Masz wziąć udział w ceremonii wyboru narzeczonych dla Króla Lykanów.
Te słowa uderzyły we mnie jak cios.
– Co proszę?
Elena się uśmiechnęła kpiąco. A raczej próbowała. Napięcie w jej ramionach, drżenie palców – wszystko zdradzało wściekłość.
Parsknęłam prawie śmiechem. Prawie. Wpatrywałam się w nich, myśli pędziły jak szalone. Damon Sinclair, bezlitosny Król Lykanów, tyran, który podbił już ponad dziesięć stad i wybijał wrogów bez mrugnięcia okiem, szuka sobie żony?
Splotłam ręce na piersi.
– Elena ma rację, to ona powinna zostać wybrana, żeby tam pojechać. To ona jest szlachetną córeczką, nie bękartem.
Szczęka Henry’ego mocno się napięła.
– Jest powód, dla którego Elena nie może jechać na selekcję. Gdyby Król Lykanów się o tym dowiedział, konsekwencje byłyby fatalne. I jest jeszcze jeden, ważniejszy powód – nie chcę, żeby Elena odchodziła z mojego boku.
– Czyli co, można powiedzieć, że to kara dla Eleny za to, że ukradła cudzym chłopaka.
Elena, wściekła, ale zgrywająca opanowaną przy Alfie, a Henry, coraz bardziej poirytowany, w końcu warknął:
– Już podjąłem decyzję. Nie masz prawa odmówić.
– A jak odmówię?
Alfa Henry pochylił się do przodu, jego oczy jeszcze bardziej pociemniały.
– W takim razie dopilnuję, żeby leczenie twojej matki zostało natychmiast przerwane.
Powietrze uleciało mi z płuc. Nogi się pode mną ugięły, złapałam się oparcia krzesła przede mną, nie wierząc, że naprawdę może być aż tak okrutny. Ale jedno spojrzenie na jego twarz rozwiało wszelkie wątpliwości.
Moja matka – jedyna osoba na tym świecie, która kiedykolwiek mnie kochała – gasła w oczach. Każda zarobiona przeze mnie złotówka szła na jej leki. Przysięgłam sobie, że ją uratuję. A teraz ukochany tatuś trzymał jej życie nade mną jak sznur od gilotyny.
Oczy piekły mnie od łez, ale nie pozwoliłam im wypłynąć.
– Chcesz, żebym pojechała na selekcję jako twoja córka, w porządku. Ale w zamian dopilnujesz, żeby moja matka miała zapewnioną najlepszą możliwą opiekę medyczną. Bez oszczędzania.
Usta Alfy Henry’ego wygięły się w zadowolonym uśmiechu.
– Załatwione. Ale dopilnujesz, żeby cię nie wybrano.
Wypuściłam powietrze drżącym oddechem, ale zanim zdążyłam coś powiedzieć, Elena prychnęła śmiechem.
– Nie martw się, Ojcze. Król Lykanów w życiu nie wybrałby takiej marnej wilczycy jak ona. Możesz ją wystroić, ale ze mnie jej nie zrobisz.
Do drzwi rozległo się pukanie, a po chwili otworzyły się gwałtownie. Wszedł jeden z oficerów stada, blady jak ściana.
– Alfo, Król Lykanów przysłał wiadomość.
Postawa Henry’ego natychmiast się wyprostowała, w oczach mignął cień respektu.
– Co takiego?
Oficer zawahał się, zerkając w moją stronę, dopiero potem mówił dalej:
– Beta Króla przybył wcześniej. Żąda natychmiastowego spotkania z Alfami i kandydatkami na narzeczone.
Żołądek mi się skręcił i opadł gdzieś w otchłań. Myślałam, że będę miała chociaż chwilę, żeby się przygotować. Alfa Henry chyba myślał tak samo, bo zaklął pod nosem.
Zmuszałam się, żeby oddychać równo, ale w środku panika drapała mnie od środka, jakby chciała wyrwać się z klatki piersiowej. To się działo naprawdę. To już było.
Nigdy w życiu nie zgadzałam się z Eleną, ale co do jednego miała rację: nie było opcji, żeby Król Damon wybrał mnie.
Od tego zależało życie mojej matki. I prawdopodobnie moje własne.
Ostatnie Rozdziały
#157 Rozdział 157
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#156 Rozdział 156
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#155 Rozdział 155
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#154 Rozdział 154
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#153 Rozdział 153
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#152 Rozdział 152
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#151 Rozdział 151
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#150 Rozdział 150
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#149 Rozdział 149
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026#148 Rozdział 148
Ostatnia Aktualizacja: 3/18/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












