Rozdział 263 EPILOG

Nie waha się ani chwili. Chwyta mnie za biodra. Podnosi mnie z drewnianej podłogi. Oplatam nogami jego talię. Cofając się, niesie mnie, aż mój kręgosłup uderza o krawędź materaca. Upadamy na łóżko.

Przygniata mnie ciężarem swojego ciała. Miażdży usta o moje.

Pocałunek jest surowy. Siniejące zderze...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie