Rozdział 11

Słowa Edwarda miały poważny ciężar. Brwi Alexandra lekko się ściągnęły, ale w końcu ustąpił.

— Pójdę.

Jeśli nie będzie trzymał ręki na pulsie, kto wie, jakie kłopoty Edward narobi na przyjęciu.

Dopiero wtedy Edward wypuścił z siebie zadowolone mruknięcie.

— Pamiętaj, żeby się porządnie wystroić....

Zaloguj się i kontynuuj czytanie