Rozdział 6

POV Edwarda

Portlandzki deszcz nie potrafił zamaskować jej zapachu. Przebijał się przez wilgotne poranne powietrze jak promień słońca rozcinający mgłę — niemożliwie jasny i wyraźny. W chwili, gdy weszła do klasy, całe moje ciało spięło się z rozpoznania. Jej zapach — dziki i odurzający — posłał falę elektryczności pędzącą wzdłuż mojego kręgosłupa.

— Przestań się na nią gapić, Edward — surowy głos Samuela wtargnął do mojego umysłu przez naszą mentalną więź.

— Ale ona tam jest — odparłem, niezdolny oderwać od niej wzroku. — Nasza partnerka, idąca korytarzami jak każda zwyczajna uczennica.

— Musimy uważać — dodał Lucius, jak zawsze najostrożniejszy. — Ojciec nie zaakceptuje łatwo ludzkiej partnerki.

Patrzyłem, jak Katherine zajmuje swoje miejsce, zapamiętując każdy szczegół — sposób, w jaki ciemne włosy opadały jej na ramiona, jak się poruszała z czujnością, która wydawała się nie na miejscu u licealistki, lekki grymas marszczący jej czoło, kiedy się skupiała. Mój wilk drapał pod skórą, ponaglając mnie, żebym do niej podszedł, ogłosił ją swoją, naznaczył jako należącą do mnie.

Zauważyłem, że Bella mierzy Katherine wrogim spojrzeniem z drugiego końca sali. Córka Bety od czasu do czasu lądowała ze mną w łóżku, nic poważnego, ale najwyraźniej uważała, że ma prawo do mojej uwagi. Kiedy podeszła do mnie między lekcjami i przeciągnęła dłonią po moim ramieniu w ten wyćwiczony sposób, ledwie ją zauważyłem. Moje zainteresowanie Bellą wyparowało w chwili, gdy Katherine wkroczyła do mojego świata.

— Czy coś się stało, Edward? — głos Belli ociekał fałszywą słodyczą, a jej spojrzenie uciekało w stronę Katherine.

— Nic się nie stało — odparłem obojętnie, już patrząc ponad nią na Katherine stojącą przy swojej szafce.

Przez cały dzień ustawiałem się tak, żeby być blisko Katherine na każdej lekcji. Samuel zadbał o to, byśmy siedzieli wokół niej, wystarczająco blisko, by wyczuwać jej zapach, ale nie na tyle, by ją przytłoczyć. Zauważyłem rzeczy, które mnie niepokoiły — blednący siniak na jej nadgarstku, ostrożność w jej postawie, to, że zdawała się nieustannie mieć się na baczności.

Podczas lunchu obserwowałem z drugiego końca stołówki, jak przyjaciółki Belli dręczą Katherine. Zwykle nowa dziewczyna powinna była skulić się pod uwagą ugruntowanych wilków. Zamiast tego Katherine odpowiadała na ich wrogość niezwykłym opanowaniem, nie okazując strachu.

— Ona jest inna — szepnąłem do Samuela. — Ty też to czujesz, prawda?

— Tak — odpowiedział przez naszą więź. — Musimy dowiedzieć się więcej.

— Jej reakcje nie są normalne — ciągnąłem, zahipnotyzowany jej ruchami. — Zwykli ludzie instynktownie boją się agresji wilkołaków, ale ona zachowuje się tak, jakby była przyzwyczajona do takich zagrożeń.

Na zajęciach WF-u zazdrość Belli sięgnęła nowego poziomu. Kierowała każdy atak w siatkówce prosto w Katherine, używając siły większej niż ludzka. Ustawiłem się ochronnie w pobliżu i patrzyłem, jak Katherine — podobno tylko krucha człowiek — wykazuje refleks dość szybki, by unikać większości ataków Belli.

Widok Katherine w ruchu, zwinnej i silnej, posłał prosto do mojego wnętrza falę gorąca. Moje myśli powędrowały w niebezpieczne rejony — wyobrażałem sobie jej nogi oplecione wokół mojej talii, jej dłonie zaciskające się na moich barkach, jej rozchylone z rozkoszy usta.

Po szkole wróciliśmy do naszej rodzinnej posiadłości.

— Jesteśmy pewni, że ona jest człowiekiem? — zapytał Samuel, gdy zebraliśmy się w jego sypialni. — Nie wyczuwam żadnej nadprzyrodzonej sygnatury, ale jej zachowanie...

— Ojciec zawsze podkreślał czystość krwi — przypomniałem braciom, przeczesując włosy dłonią z frustracją. — Jeśli naprawdę jest człowiekiem, spotkamy się z ogromnym oporem.

Lucius oparł się o regał. — Może wychowali ją ludzie? U niektórych mieszańców dar nie ujawnia się aż do dorosłości.

Rozmawialiśmy o narastających napięciach w nadprzyrodzonej społeczności i o tym, co odnalezienie naszej partnerki właśnie teraz może oznaczać dla przyszłości naszego stada. Mój wilk niespokojnie krążył pod moją skórą, domagając się działania, domagając się jej.

To, co odkryliśmy w opuszczonym magazynie, odebrało mi mowę. Katherine — rzekomo zwyczajna, rzekomo ludzka Katherine — pokonywała wojskowy tor przeszkód z precyzją i siłą wyszkolonego wojownika. Ukończyła go trzy razy, a każdy kolejny bieg był bardziej imponujący od poprzedniego.

Zaschło mi w ustach, gdy patrzyłem, jak się porusza — napięcie mięśni, gracja skoków, kontrola przy lądowaniu. Moja fantazja przesunęła się w stronę przyciśnięcia jej do ściany magazynu, moich dłoni badających jej silne, gibkie ciało, smakowania na jej skórze soli wysiłku.

Widok jej oddalającej się sylwetki — mocne nogi, kołyszące się biodra, buntownicza postawa — niemal złamał moją kontrolę. Żaden zwykły człowiek nie powinien wywierać na mnie takiego wpływu.

Z powrotem w sypialni Samuela zebraliśmy się, żeby przetrawić to, czego byliśmy świadkami.

— Więc wszyscy to potwierdzamy — ona jest naszą partnerką — stwierdził Samuel, chodząc tam i z powrotem po pokoju.

— Tak, ale jak mamy sobie poradzić z partnerką, która wydaje się człowiekiem? — zapytał Lucius, a jego zwyczajna łagodność stężała od nietypowego napięcia.

— Jesteśmy pewni, że jest człowiekiem? — pochyliłem się do przodu, a wspomnienie jej występu wciąż miałem żywe przed oczami. — Widzieliście ją w tamtym ośrodku treningowym. Jest silna, zwinna, niezwykła. Żaden zwykły człowiek nie zrobiłby tego, co ona, a już na pewno nie ktoś, kto wygląda na kruchą dziewczynę.

— To nic nie zmienia — upierał się Lucius. — Może po prostu przeszła specjalistyczne szkolenie. Kto wie, może na East Side też są jakieś specjalne ośrodki. Jest wiele wyjaśnień.

— Dobra — ustąpiłem, zirytowany logiką, której nie potrafiłem podważyć. — Ojcu nie mówimy nic, dopóki nie dowiemy się o niej więcej.

— Samuel — zwróciłem się do starszego brata. — Jaki jest twój plan?

— Nie ukryjemy tego przed Ojcem na zawsze — odparł. — Ale myślę, że najpierw musimy dowiedzieć się o niej więcej.

— Jak? — zapytał Lucius. — Nie wygląda na typ, który opowiada o sobie. Słyszałeś, jak mgliste były jej odpowiedzi na pytania Jasmine przy lunchu.

— Zawsze stwierdzasz oczywistości — przewróciłem oczami. — Może ma powody, żeby zachowywać życie prywatne dla siebie?

— Jakie? — naciskał Lucius.

— Nie wiem. — Moja frustracja narastała. — Czy my w ogóle wiemy, gdzie dokładnie mieszka?

— Mogę to sprawdzić — powiedział Samuel. — Nie ukryją przed nami dokumentacji uczniów Portland High.

— Dobrze — skinąłem głową. — Dowiedz się, a potem będziemy przez jakiś czas obserwować jej dom. Może to powie nam, czego potrzebujemy.

Wycofałem się do swojego pokoju, rozpaczliwie potrzebując prysznica, żeby oczyścić głowę. Gorąca woda niewiele pomogła uspokoić pędzące myśli, wszystkie skupione na Katherine — na jej zapachu, sylwetce i ruchach.

Kiedy wyszedłem z łazienki z ręcznikiem owiniętym wokół bioder, zastygłem w miejscu. Bella leżała rozciągnięta na moim łóżku, ubrana w nic poza czarną koronkową bielizną, z drapieżnym uśmiechem na twarzy.

— Cześć, przystojniaku — zamruczała. — Zastanawiałam się, jak długo ci to zajmie. Mój ojciec ma dziś wieczorem spotkanie w sprawie planowania miasta. Nie będzie go całą noc.

— Ubierz się, Bella — powiedziałem chłodno, odwracając się w stronę szafy. — Nie mam dziś nastroju.

— Od kiedy? — zabrzmiała autentycznie zszokowana. — Zawsze masz nastrój, kiedy zjawiam się tak jak teraz. To przez tę wysypkę?

— Już ci mówiłem — mój głos stwardniał. — Ubierz się. Idź do domu. To nie ma nic wspólnego z Katherine.

Nie spieszyłem się z wybieraniem ubrań, dając Belli szansę, by wyszła z odrobiną zachowanej godności. Kiedy wyszedłem z szafy w pełni ubrany, jej już nie było — ale unoszący się w powietrzu zapach jej perfum niósł ostrzeżenie.

Podszedłem do okna, wpatrując się w odległe światła East Portland. Czy Katherine też tam gdzieś była i myślała o mnie? Czy czuła to dziwne połączenie, które w jeden dzień wywróciło całe moje istnienie do góry nogami?

Kiedy wilkołak znajduje swoją partnerkę, pragnienie kogokolwiek innego znika całkowicie. Teraz rozumiałem tę pierwotną prawdę tak, jak żadna prelekcja Ojca nie potrafiłaby mi jej przekazać. Moje ciało płonęło wyłącznie dla Katherine — dla jej dotyku, jej smaku, jej uległości.

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział