Mój króliczek

Wjeżdżam na dyskretny podjazd schowany między dwoma opuszczonymi budynkami i gaszę silnik.

W środku kiwam głową do recepcjonistki – częściowo ochroniarz, częściowo iluzja recepcji – i kieruję się do prywatnej windy z tyłu.

Przeciągam moją czarną kartę dostępu przez skaner.

Winda ożywa i zjeżdża w...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie