Rozdział 97 Niechęć

Delikatnie musnął kciukiem jej nabrzmiałe, wilgotne wargi, a w jego oczach pożądanie było ciemne jak Bałtyk w listopadzie.

— Malina — rzucił chrapliwie, z nutą sytej, zadowolonej rozbawionej pewności. — Bardzo słodka.

Audrey łapała powietrze, a serce waliło jej jak oszalałe, kompletnie poza kontro...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie