Rozdział drugi

Punkt widzenia Eleny

„Alfa Graham żąda twojej obecności w swoim gabinecie.” – powiedziała służąca, kiedy weszła do mojego pokoju.

Odwrócona do niej plecami, poczułam jej obecność, gdy weszła bez pukania. Otwarta walizka przede mną była wypełniona moimi ubraniami, a jednak przez ponad godzinę stałam w miejscu, tylko łzy płynęły po moich policzkach, ciche odzwierciedlenie mojego ogromnego bólu.

Moje serce czuło się jak tysiąc odłamków wbijających się w klatkę piersiową. Bogini, to było tak bolesne, dlaczego musi być tak dotkliwie, gdy twój partner cię odrzuca? Ten ból jest tak okropny, że nie życzyłabym go nawet najgorszemu wrogowi.

Chwyciłam się za klatkę piersiową, mocno zaciskając powieki, próbując odpędzić ból.

„Czy słyszałaś, co właśnie powiedziałam?” Służąca zabrzmiała niecierpliwie i złośliwie, gdy na mnie warknęła.

Jak mogłam jej powiedzieć, że moje serce jest tak ciężkie, że zamiast słów, tylko łzy mogły wyjaśnić mój ogromny ból? Jak mogłam jej powiedzieć o wielkiej gulce w gardle, która utrudniała mi mówienie?

Po co w ogóle mój ojciec chciał mnie zobaczyć? Chociaż byłam pewna, że nie chodziło o to, żeby mnie uspokoić, ale nawet współczucie nie uleczyłoby piekącego bólu zdrady w moim sercu. Czego jeszcze chciał od swojej bezużytecznej córki?

„Rób, co chcesz. Widzę, że stajesz się odporna na jego gniew.”

Z pogardliwym prychnięciem opuściła pokój, nie zawracając mi więcej głowy.

Westchnęłam, zamknęłam walizkę i postawiłam ją przy łóżku. Smutny wyraz pojawił się w moich oczach, gdy patrzyłam na walizkę. Jeśli teraz ucieknę, co wtedy? Bez niczyjego wsparcia, jak miałabym w ogóle przetrwać?

Zdeterminowany wyraz zastąpił smutny w moich oczach, gdy wstałam, poprawiając swoją lekką sukienkę. Nadal znajdę sposób, ale cokolwiek by to nie było, nie będzie obejmować pozostania w tej paczce.

Było już wystarczająco źle, że moja przyrodnia siostra była Alfą, teraz musiałam patrzeć, jak rządzi razem z moim partnerem. I codziennie znosić ból ich zdrady? Nigdy.

Wyszłam z pokoju, kierując się prosto do gabinetu ojca. Cokolwiek miał do powiedzenia, wysłucham, jeśli to będzie ostatnia rzecz, którą zrobię, zanim odejdę i nigdy nie spojrzę wstecz.

Wchodząc do pokoju, zamarłam w drzwiach, widząc, że wszyscy zebrali się w jego gabinecie. Mój ojciec, Alfa Graham, siedział, wysoki i onieśmielający na centralnym krześle, jego przeszywające szare oczy spotkały moje natychmiast w gorącym spojrzeniu. Za nim stał Beta Royce, a obok niego jego syn, David, ledwo mnie zauważając, gdy weszłam.

Moja matka, z złośliwym, złośliwym uśmieszkiem, siedziała w rogu kanapy, a jej córka, Matylda, usadowiona obok niej, zaplatała jej włosy, z ciemnym, złośliwym wyrazem skierowanym na mnie.

„Miło, że w końcu do nas dołączyłaś,” powiedziała Patricia.

„Co…”

„Siadaj!” – zimny, bezduszny głos mojego ojca rozbrzmiał w całym pokoju. Pomimo mojej powściągliwości, nadal był Alfą, a na jego rozkaz znalazłam się siedząca na krześle naprzeciw niego.

Matylda wkrótce będzie w stanie władać taką mocą. Miała 17 lat, ale kiedy osiągnie szczyt swoich możliwości w wieku 18 lat, zdobędzie pełną władzę Alfa.

Nawet na mnie nie patrząc, pchnął w moją stronę dokument. Zdezorientowana, spojrzałam na twarze wszystkich, zastanawiając się nad ich poważnymi, lecz nieczułymi wyrazami twarzy, zanim chwyciłam dokument i zaczęłam go przeglądać.

Po chwili wyraz mojej twarzy zmienił się z dezorientacji na przerażenie, a potem na złość i strach. Moja twarz pobladła w porównaniu do białej kartki papieru, gdy upuściłam dokument i wstałam.

"Nie wyraziłam na to zgody! Nie możecie mi tego zrobić. Nie zgadzam się na to. Nie."

Łzy napłynęły mi do oczu, ale nie były to łzy złości, lecz strachu. Cała drżałam, a moje widzenie było zamazane. Miałam nadzieję, że to wszystko to zły sen i zaraz się obudzę, ale zimna twarz mojego ojca, teraz jeszcze bardziej wściekła, patrzyła na mnie.

"Usiądź, Eleno."

"Alfa Lucjan? Naprawdę? Czy pomyślałeś choć przez chwilę, że może mnie zabić, zanim sprzedasz mnie mu jak jakąś tanią niewolnicę?!" - mój głos, choć niezamierzony, rozbrzmiał głośno po całym pokoju.

W samym środku dominującego dokumentu był podpisany kontrakt, który wiązał nas oboje, stwierdzając, że mam być jego rozrodczyni. Nawet nie partnerką czy konkubiną. Rozrodczyni. Miałam jedynie rodzić mu dzieci i zaspokajać go seksualnie, kiedy tylko zechce.

Na końcu dokumentu znajdował się jego podpis i podpis mojego ojca, wyrażający zgodę na to, by mnie mu sprzedać. Kwota, jaką Lucjan płacił, mogła tłumaczyć, dlaczego mój ojciec natychmiast zaakceptował ofertę, ale większa część mnie wiedziała, że gdyby chodziło o Matyldę, mój ojciec nigdy by się na to nie zgodził.

Do diabła, mój ojciec oddałby mnie za darmo, gdyby miał taką możliwość.

Zawsze szukał sposobu, by mnie sprzedać lub się mnie pozbyć, a to była idealna okazja.

Ale w tym momencie wysyłał mnie na rzeź. Alfa Lucjan miał liczne partnerki i konkubiny. Miał prawie wszystko, będąc najpotężniejszym Alfą, posiadając tysiące ziem i rządząc największą watahą w Ameryce Północnej.

Był dobrze znany ze swojej bezwzględności i żądzy krwi. Traktował kobiety jak zabawki, ścinając każdą, która mu się sprzeciwiła, swoimi gołymi pazurami. Był czystym złem i przebiegłością. Dlaczego zwrócił na mnie szczególną uwagę, nie chciałam się dowiedzieć, ale wiedziałam, że nie mogę po prostu siedzieć i pozwolić im oddać mnie jemu, ponieważ nie miałam własnego zdania.

"Zawołałem cię tutaj, żebyś spakowała swoje rzeczy i poinformowała cię, że jego ludzie są już w drodze. Nie pytałem cię o zdanie na ten temat, Eleno. To nie ma znaczenia."

Moja krew zamarzła.

Jego ludzie już byli w drodze po mnie?

Poprzedni Rozdział
Następny Rozdział