Rozdział 159

Punkt widzenia Margot

Pukanie do drzwi naszej celi było głośne.

Niegrzeczne.

Niecierpliwe.

Trzy ostre uderzenia w metalowe drzwi, zaraz po nich donośny głos Leo, który niósł się przez celę.

"Coban! To my!" Ogłosił, a moje serce podskoczyło do gardła, gdy zobaczyłam, jak klamka się obraca......

Zaloguj się i kontynuuj czytanie