Rozdział 167

Margot's POV

W momencie, gdy Coban pociągnął mnie na swoje kolano, zaparło mi dech.

Nie był to też brutalny ruch.

Był celowy, jakby zdecydował dokładnie, gdzie należę, zanim jeszcze zdałam sobie sprawę, że się ruszam.

Moje serce zadrżało, gdy osiadłam na nim, ciepło zbierało się nisko w moim brz...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie