Rozdział 187

Elsa

Zanim zdążyłam zaprotestować, usiadł na skraju mojego łóżka i objął mnie ramieniem. Ten nagły ruch mnie zaskoczył, przez co kawa poszła nie tam, gdzie powinna. Zgięłam się w pół, kaszląc gwałtownie, kawa spływała mi po brodzie, gdy walczyłam o oddech. Płuca paliły, oczy łzawiły, a ja łapałam p...

Zaloguj się i kontynuuj czytanie